czwartek, 24 stycznia 2013

Jak zostać miliarderem - poradnik dla (t)opornych

Jak zostać miliarderem - poradnik dla (t)opornych

Autorem artykułu jest Kira F.


Jaki procent czytelników popularnych książek motywacyjnych faktycznie osiąga sukces finansowy? Odpowiedź jest prosta i banalna - ale poczekamy z nią do końca tego tekstu. Najpierw historyjka... W maju 2006r. telewizja ABC zaprosiła do nowego programu trzy osoby, którym wręczono po 1.000$. Gotówkę tą mieli oni przez 20 dni inwestować zgodnie z radami Roberta Kiyosakiego - a wszystko, co przez ten czas zarobią, miało stać się ich własnością. Jaki procent czytelników popularnych książek motywacyjnych faktycznie osiąga sukces finansowy? Odpowiedź jest prosta i banalna - ale poczekamy z nią do końca tego tekstu. Najpierw historyjka...

W maju 2006r. telewizja ABC zaprosiła do nowego programu trzy osoby, którym wręczono po 1.000$. Gotówkę tą mieli oni przez 20 dni inwestować zgodnie z radami Roberta Kiyosakiego - a wszystko, co przez ten czas zarobią, miało stać się ich własnością.

Najkrócej więc mówiąc, był to po prostu test porad inwestycyjnych RK.

Wszyscy uczestnicy programu stracili całe 1.000$, a jedna z pań również prywatny 1.000$, który dołożyła w trakcie trwania programu do rozwinięcia swojego biznesu. Wszyscy również zgodnie uznali, że rady Kiyosakiego nic im kompletnie w praktyce nie dały, ponieważ nie operuje on żadnymi konkretami.

Sam Kiyosaki natomiast podsumował sprawę stwierdzając, że uczestnicy nauczyli się jak to jest przegrywać - i że jest to dla nich cenna nauczka na przyszłość, z której powinni wyciągnąć wnioski: "They learned to fail. They also learned that desire is 99 percent of the process."

Najwyraźniej więc najsłynniejszy inwestor świata, czytany z zapartym tchem przez miliony chcących dorobić się fortuny osób, poniósł spektakularną porażkę na oczach olbrzymiej ilości widzów stacji ABC. Wydawać się może, że takie wydarzenie powinno zakończyć lub przynajmniej solidnie przystopować popularność prowadzonych przez niego szkoleń i sprzedaży książek.
Nic z tego. Filozofia Kiyosakiego, sprzedawana nadal w miliardach egzemplarzy, ma się dobrze. Zadziwiająco dobrze. Wręcz coraz lepiej.

Dlaczego?

Zacznijmy może od... Wikipedii. Otóż o ile w polskiej jej wersji RK skatalogowany został jako ekonomista, to w angielskiej określono go już jako "financial writer", "business writer", "finance and investment writer", "motivational writer" - czyli, jakby nie było, po prostu pisarza. Różnica jest więc zasadnicza, bo jednak osoba pisząca o inwestowaniu niekoniecznie jest również skutecznym inwestorem.

Skąd ta różnica? W USA, kolebce filozofii RK, bardzo popularne jest "dogrzebywanie się" do prywatnych szczegółów życia znanych osób. Tak samo było z RK. W efekcie wyszło na jaw kilka różnych spraw, z których dwie najważniejsze to:

- Bogaty Ojciec nigdy nie istniał. W sugerowanym przez RK okresie nie udało się znaleźć i dopasować do nawet tak szczątkowej biografii jaka wynika z książek, żadnego Hawajskiego milionera. Bogaty Ojciec był więc fikcją literacką, a co za tym idzie - "jego" porady były li tylko wytworem wyobraźni Kiyosakiego.

- Fikcją okazała się również sama historia RK. Pierwsze rzeczywiście większe pieniądze, jakie zarobił, związane były ściśle właśnie z cyklem książek i prelekcji na temat inwestowania i prowadzenia biznesu. I to z nich właśnie wzięło się bogactwo RK, później dopiero, mając już pieniądze, zaczął cokolwiek z nimi robić w praktyce. Ze skutkiem różnym, należałoby dodać.

Zainteresowanych szczegółami odsyłam w tym momencie do Google i amerykańskich źródeł, ponieważ ten tekst nie ma w założeniu skupiać się na grzebaniu w życiowych perypetiach Roberta Kiyosakiego. Informacje są łatwo dostępne, bez trudu poradzicie sobie z ich znalezieniem.

Ja natomiast pozwolę sobie przejść do meritum:

Jak brzmi odpowiedź na pytanie zadane na początku? Jaki procent czytelników popularnych książek motywacyjnych faktycznie osiąga sukces finansowy?

Odpowiedź jest tyleż prosta, co zaskakująca: skuteczni biznesmeni oraz inwestorzy, którzy sukces osiągnęli po przeczytaniu "poradników zarabiania" stanowią poniżej 5% wszystkich czytelników. Czyli, jakby nie patrzeć, jest to liczba całkowicie porównywalna z odsetkiem biznesmenów i inwestorów, którzy poradników nie studiowali.

W tym momencie nasuwa się dość oczywiste pytanie: to po co czytać?

Odpowiedź faktyczna brzmi: aby ich autorzy zarabiali. Proste, nie?

Ale jest też inna odpowiedź: czytać, żeby poznać kilka różnych punktów widzenia na tą samą sprawę - skutecznego zarabiania pieniędzy.

Najczęściej popełnianym natomiast błędem jest tworzenie swoistego kultu wokół autorów tego typu książek. Szanowni Państwo, oni nie piszą po to, żebyście wy byli bogaci. Oni piszą po to, żebyście kupowali ich publikacje i żeby to ich stan konta się powiększał. Jest to najprostsza, najbardziej powszechna, i najbardziej ignorowana zasada prowadzenia biznesu - dowolnego biznesu, także motywacyjnego.

Kroki do uzyskania niezależności finansowej są tak naprawdę bardzo proste, zawsze działające i kompletnie bez związku z ilością przeczytanych książek motywacyjnych - bo te poradniki są właśnie publikacjami motywacyjnymi, nie zaś kursami "w 14 dni do miliona". Tam nie ma praktycznych porad, konkretnych wskazówek, rzeczowych wytycznych. One są po to tylko, żebyście doszli do wniosku "hm. to może ja też potrafię?". I dopóki tak są traktowane, stanowią rewelacyjną podstawę do zmiany swojego nastawienia do finansów.

Każde wypaczenie tego obrazu natomiast kończy się wpadnięciem w zaklęty krąg "motywowania się do motywowania się". Kupuje się wtedy kolejne sterty książek motywacyjnych, zaniedbując natomiast zrobienie czegokolwiek z tą motywacją - wydajesz pieniądze w celu upewnienia się że faktycznie możesz, ale pozostajesz li tylko z tą świadomością. Mogę. Świetnie że mogę. To mi wystarczy, testować na razie nie muszę - jeszcze sprawdzę czy kolejna książka upewni mnie że rzeczywiście mogę. A później kolejna. I kolejna.

Kroki, o których była kawałek wyżej mowa, są banalnie proste:
1. Decyzja: tak, chcę coś w swoim życiu zmienić.
2. Pomysł: jak chcę, żeby to życie wyglądało?
3. Motywacja: owszem, jestem w stanie to zrobić!
4. Przygotowania: zdobycie koniecznej wiedzy i środków, przygotowanie biznesplanu.
5. Działanie: start - i wykonywanie kolejnych punktów planu.
6. Rozwój: co jeszcze mogę zrobić? jak się rozwijać?

Książki motywacyjne przydadzą się w punktach 1 i 3. Punkt 2 wymaga wyłącznie własnej inicjatywy i przemyśleń, natomiast 4-6 - rzetelnej wiedzy i konkretnych informacji, których w poradnikach niemal nigdy nie ma.

Najważniejszy natomiast jest właśnie punkt 2, ten, który nie wymaga w sumie kompletnie niczego poza ubraniem w słowa swojej wizji siebie za kilka lat. Cel jest najistotniejszy, bo to od niego zależą środki i metody, a więc także odpowiednia motywacja, konkretna wiedza, dokładny plan.

Przykładowo:
Jeżeli chcesz za 5 lat mieszkać we własnym dużym domu z kortem tenisowym i basenem, potrzebujesz w ciągu tego okresu czasu uzyskać ok. 5.000.000zł. Nie jest to wykonalne na etacie, jeśli aktualne twoje zarobki to jakieś 3.000zl. Nie dasz też prawdopodobnie rady uzyskać odpowiedniej zdolności kredytowej i później spłacać jednocześnie pożyczkę oraz utrzymywać dom.
Musisz więc szukać takiej metody, która realnie da ci możliwość zdobycia tej kwoty w założonym czasie. I tu jest właśnie miejsce na pomysł.

Przykład obrazuje też coś jeszcze, naczelną zasadę jakiegokolwiek działania: jeśli chcesz coś osiągnąć, to musisz bardzo dokładnie wiedzieć co to jest. Samo "chcę być bogaty" nie wystarczy - a do tego właśnie mobilizują poradniki. I dobrze że mobilizują; tyle, że stać się bogatym to także odpowiedzieć sobie na masę dodatkowych pytań:
- co oznacza dla mnie "bogaty" - miliardy $ czy tysiące PLN miesięcznie?
- jak chcę żyć - na jakim poziomie, co robić zawodowo i prywatnie?
- co mnie pasjonuje - w co jestem w stanie się całkowicie zaangażować?
- co potrafię - na czym mogę zacząć zarabiać?
- jaki jest obecnie mój docelowy stan finansów - konkretne kwoty?
- w jakim czasie zamierzam je zdobyć?
- ...i wiele, wiele innych...

A na zakończenie...

Oczywiście, że istnieją ludzie, zajmujący się konkretnym doradzaniem innym, w jaki sposób inwestować pieniądze i prowadzić biznes.

Oczywiście, że oni nie zajmują się wydawaniem książek, a prowadzeniem wykładów tylko sporadycznie i nie dla wszystkich.

Oczywiście, jest tak dlatego, że ci ludzie doskonale wiedzą: nie ma recept uniwersalnych, metod zawsze skutecznych. Wszystko zależy od konkretnego człowieka znajdującego się w konkretnej sytuacji i dysponującego konkretnymi środkami.

Motywować się? Oczywiście! Ale do działania, nie do dalszego motywowania się.
Jeżeli od roku czytasz poradniki, a twój stan konta nie rośnie i w twoim życiu (faktycznym, nie umysłowym czy emocjonalnym) nie nastąpiły żadne konkretne zmiany - to znaczy że czas najwyższy odstawić poradniki i wziąć się za czytanie rzetelnych opracowań wybranego tematu. ---

Autorka: Kira® - Cyber-Girl.NET

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Dlaczego warto odwiedzać fora internetowe?

Dlaczego warto odwiedzać fora internetowe?

Autorem artykułu jest jul


Warto przeglądać fora internetowe. To doskonały sposób na brak pomysłów. Co robisz kiedy na zadany problem nie znajdujesz odpowiedzi? Ja pytam, pytam najczęściej na forach internetowych, bo tak jest mi wygodnie. Tak samo wygodnie jest milionom innych internautów, a co najważniejsze znakomita ich większość dostaje wyczerpujące i fachowe odpowiedzi. Do czego zmierzam?

Internet to olbrzymi zasób informacji na każdy temat. Fora internetowe to najświeższe źródła takiej informacji. Często przypadkowo trafiamy na ciekawy wątek. Prowadząc serwis internetowy, własną małą stronę, bloga, cokolwiek.. jesteśmy w stanie wypełnić go treścią przeglądając fora. Dostajemy gotowe pomysły, w momencie kiedy tak bardzo zależy nam na tym aby urozmaicić nasze strony. Wystarczy zredagować tekst z forum.

Dodatkowym atutem jest znajomość odpowiedzi na pytania zadawane na forach. Spróbuj sobie wyobrazić sytuację kiedy znasz odpowiedź i prowadzisz tematycznie podobnego bloga. Nie dość że otrzymujesz temat na artykuł to jeszcze możesz podlinkować go w odpowiedzi na pytanie. Zyskujesz back link, promocję swojego bloga, a także wdzięczność pytającej osoby. Zapewne Twoja strona utkwi mu w pamięci, a także wszystkim przeglądającym temat. Ja zawsze klikam w linki w odpowiedziach na interesujący mnie problem. Często automatycznie. Często nawet nie czytam odpowiedzi w której link się znajduje. Człowiekowi zawsze wydaje się, że ten właśnie link będzie furtką do rozwikłanego problemu. Inni trafią na forum poprzez wyszukiwarki, znajdą Twój link.

Osobiście cieszę się z serwisów, które ofiarują możliwość automatycznego zakładania forów internetowych. To sprawia, że totalny laik od strony technicznej, ale mający dobre pomysły na fora, tworzy miejsce, które pomaga w rozwoju serwisów wielu innych użytkowników Internetu.

Odwiedzaj fora internetowe. Odwiedzaj fora konkurencji. Bądź pierwszy z odpowiedzią. Korzystaj z wątków na forach przy układaniu własnych tekstów.
---

Tworzenie stron - Wrocław

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak zarobić w e-biznesie?

Jak zarobić w e-biznesie ??

Autorem artykułu jest Krzysztof Nadara


e-biznes jest znakiem naszego czasu. W USA wręcz powstał rynek oferujący automatyczne zakładanie stron zorientowanych na e-biznes. Wystarczy mieć jasną wizję, co chcemy sprzedawać - "towary" są już poumieszczane na "wirtualnych półkach".

Co to jest e-biznes ?

E-biznes to specyficzny rodzaj działalności, polegający na wykorzystaniu Internetu do uzyskiwania dochodów z prowadzonej działalności gosdpodarczej. Biznes jest wtedy, gdy coś sprzedajemy, przy czym (co należy podkreślić), nie koniecznie musimy kupować to co chcemy sprzedawać. Zastanówmy się, co możemy sprzedawać w internecie lub przy pomocy internetu.
- własne towary i/lub usługi, których jesteśmy wytwórcami
- czyjeś towary i/lub usługi, których nie jesteśmy wytwórcami. Możemy tu wys- tęować jako pośrednik lub hurtownik. Jest to drobna różnica z punktu widzenia prawa do dysponowania towarem i rozliczeń księgowych, ale pomińmy te niuanse.

W tradycyjnym ujęciu, ze sprzedażą kojarzą sie pewne, dodatkowe czynności, koszty i "dolegliwości", które obniżają nasze efekty biznesowe. Są to choćby koszty transporu i ubezpieczenia, pakowania, wysyłki itp. Do "dolegliwości" zaliczamy problemy z personelem, rosnącymi czynszami, konserwacją taboru samochodowego, różnymi kontrolami jakimi musimy podlegać - np. SANEPID, PPOŻ, Inspekcja Pracy, Inspekcja Transportu Drogowego. A czy ktoś pamięta jeszcze co to była IRCHa??

Internet daje nam możliwość zredukowania lub całkowitego pominięcia tych kosztów i czynności. Całe nasze biuro może ograniczyć się do laptopa i ewentualnie telefonu komórkowego. Cała nasza energia życiowa i pasja, może być skierowana tylko i wyłącznie na to w jaki sposób i gdzie zarobić pieniądze, a najlepiej będzie, gdy opracujemy lub uczestniczymy w systemie, który zapewnia nam dochody bez względu na to, co robimy.

Chciałbym to jasno i precyzyjnie sformułować:
bez względu na to, czy
- śpimy,
- leżymy na plaży,
- a może drapiemy się za uchem.


e-biznes w Polsce i na świecie.

Programy partnerskie
Praktycznie każdy, kto surfuje spotkał się z różnymi rodzajami e-biznesu, począwszy od takich portali jak Allegro czy eBay. Każdy może tam nabyć lub sprzedać różnego rodzaju dobra materialne i niematerialne. Bardzo popularnym e-biznesem w Polsce są księgarnie wysyłkowe lub wirtualne. Można tam nabyć książki papierowe lub elektroniczne - tzw. e-booki, a ostatnio również audio - booki - jako pliki mp3.

Jeżeli posiadasz własną stronę internetową, znasz trochę HTMLa i problemy pozycjonowania, to możesz zarabiać na sprzedawaniu tych książek. Ten rodzaj zarabiania jest powszechnie znany jako programy partnerskie, chociaż nie tylko książki można tak sprzedawać. Polega on na umieszczeniu odpowiednich informacji: recenzji opisu książki, no i oczywiście tzw. linka partnerskiego na swojej stronie. Oczywiście najlepiej jest jak promowana książka jest związana tematycznie z Twoją stroną. I tak książki o zdrowiu będą się dobrze sprzedawać na stronie o zdrowiu, a książki o choroskopach na stronie o gwiazdach.

Google AdSense
Jeżeli posiadasz własną stronę internetową, ukierunkowaną na jakiś temat, możesz przystąpić do porgramu partnerskiego Google AdSense i wyświetlać reklamy innch stron, związanych tematycznie z Twoją stroną. Za każde kliknięcie na reklamę na Twojej stronie, otrzymasz określoną zapłatę. Jednak, w tym przypadku nie zalecamy stosowania powszechnej metody: "Polak potrafi" gdyż klikanie na reklamy na własnej stronie może skutkować skreśleniem z tego programu, a szkoda.

e-biznes na świecie.
Na świecie, szczególnie w USA e-biznes jest bardzo popularny. Zajmujące się nim osoby dorobiły się wielkich fortun. Można powiedzieć wręcz, że powstał rynek oferujący automatyczne zakładanie stron zorientowanych na e-biznes. Kosztuje to niewiele ponad 100 dolarów, a zwykle zwraca się bardzo szybko. W tym przypadku nawet nie trzeba mieć własnej strony aby zarabiać. Wystarczy mieć tylko jasną wizję, co chcemy sprzedawać (na większości stron "towary" są już poumieszczane na "wirtualnych półkach") i znać się trochę na pozycjonowaniu. Potentaci posiadają po kilkadziesiąt stron i .... kilka Ferrari w swoich garażach.


---

www.biznes-online.info - o biznesie "inaczej"

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jakie strony zarabiają w sieci?

Jakie strony zarabiają w sieci ?

Autorem artykułu jest Mick Tayson


Pośród setek stron w sieci nie wszystkie, a raczej niewielka ilość zarabia pieniądze. Jednak 10% stron zarabia 90% pieniędzy w sieci. Wszystko za sprawą kilku błędów, które są często powtarzane przez początkujących. Oto wielka trójka! Pośród setek stron w sieci nie wszystkie, a raczej niewielka ilość zarabia pieniądze. Jednak 10% stron zarabia 90% pieniędzy w sieci. Wszystko za sprawą kilku błędów, które są często powtarzane przez początkujących. Oto wielka trójka!

Wartościowa i unikalna treść
Jeśli chcesz zarabiać na własnej stronie, nie tylko musisz zrobić stronę i nią zarządzać. Musisz przewidzieć co konkretnie szuka internauta i za co jest wstanie zapłacić. Przede wszystkim internauta szuka informacji. Strony o wszystkim i niczym nie zarabiają! Często webmasterzy tworzą strony ogólnotematyczne ponieważ chcą trafić w każdą grupę docelową. Taki portal jak onet może na tym zarabia, jednak wątpię, że jesteś wstanie stworzyć tak ogromny portal, który jest zarządzany przez wielu dziennikarzy, administratorów i specjalistów w danej dziedzinie. Onet skupia wokół siebie społeczność, ponieważ jest najbardziej znany. Zarabia głównie na reklamie, która sporo kosztuje, chodź pewnie jest skuteczna(nie sprawdzałem). Jeśli chcesz zarabiać stwórz serwis tematyczny. Na pewno masz jakieś hobby, pasję o której możesz pisać godzinami. Ludzie szybko uznają Cię za eksperta, jeśli twoje rady będą wartościowe. Jeśli masz wartościowy serwis, stwórz dla niego unikalny conten! Pewnie masz w sieci konkurencję i jeśli chcesz się przebić musisz lecieć ponad wyścigiem. Najlepiej oferować, to co konkurencja plus unikalność, której internauta nie znalazł na podobnych witrynach.

Natarczywe reklamy.
Często wchodzą na stronę widzę wyskakujące, bądź natarczywe reklamy. Jeśli chcesz zarabiać na produktach, które promujesz najlepiej reklamy wpasować w treść strony, aby nie raziły i były wkomponowane w serwis. Daj internaucie możliwość wyboru. Nie każ mu kupować danego produktu. Powiedź jakie osiągnąłeś korzyści dzięki danej usłudze, bądź poradnikowi. Dlatego nie sprzedawaj informacji za którą nie jesteś wstanie zapłacić.
Napisz co Ci się podobało a co nie. Poszukaj w sieci informacji o tym jak pisać oferty.
Zastanów się jak myśli internauta. On myśli tak jak Ty. Jeśli czytasz wartościowy serwis i widzisz produkt opisany "z tego poradnika się uczyłem, dzięki niemu pomagam tobie" chcesz go mieć. Skoro masz zaufanie do eksperta, to kupujesz dany produkt czy usługę. Jeśli nie będziesz czuł się oszukany pewnie kupisz kolejny produkt przez jego stronę. Nie wciskaj ludziom kitu.

Baza mailingowa
Pewnie nie raz słyszałeś o narzędziu zwanym autoresponder. Strony zarabiające najwięcej mają ogromną bazę e-maili. Użytkownik wchodzi na stronę, zapisuje się na bezpłatny newsletter i administrator strony przez autoresponder wysyła do potencjalnego klienta informację komercyjną. Uwaga: to nie jest spam, ponieważ internauta zaakceptował politykę prywatności i zapisał się dobrowolnie. Jednak jeśli będziesz spamował swoją listę, nikt nie otworzy twojego maila. Najlepiej wysyłać wartościową treść w mailu, która spowoduje, że czytelnik biuletynu przeczyta daną wiadomość. Powinieneś również zachęcać internautę do zapisu na listę, przez wysyłanie prezentu czy jakiegoś gratisu. Sprawdź jak ja to zrobiłem darmowy biuletyn. Wysyłaj ludziom treść, którą sam byś przeczytał będąc początkującym.

Wielka trójka wydaje się być oczywista, jednak większość webmasterów nadal popełnia ten błąd. Wprowadź drobne zmiany na stronie www ebiznes, a zobaczysz jak wzrośnie tobie sprzedaż w krótkim czasie, a serwis będzie chętnie odwiedzany.


---

http://www.pierwszaprowizja.blogspot.com

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Zaczynam własny E-Biznes

Zaczynam własny E-Biznes

Autorem artykułu jest Łukasz Malicki


Czy warto inwestować w e-biznes i poświęcać jego rozwijaniu swój cenny czas?

Dlaczego warto inwestować w e-biznes?

Chociażby dlatego, że jest to jedna z najprężniej rozwijających się dziedzin biznesu. W chwili obecnej internet coraz bardziej zyskuje na znaczeniu jako "nośnik" komunikacji, reklamy, sprzedaży i, chyba przede wszystkim, informacji. Każde pole z wymienionych rośnie w bardzo szybkim tempie, dość wspomnieć, że według statystyk w 2011 roku reklama w sieci będzie największym jej dostawcą dla reklamobiorców.

Gdzie szukać porad, wskazówek, narzędzi i wszelkich innych rzeczy, które mają kluczowe znaczenie dla e-biznesu?

Jest sporo portali, które (bardziej lub mniej udanie) próbują mówić o tej stosunkowo nowej formie działalności biznesowej. Zdecydowana większość jednak skupia się na jednej, dwóch dziedzinach. Dominuje brak kompleksowego podejścia do tematu, co skutkuje nieustannymi poszukiwaniami.
Tę niszę próbuje zagospodarować nowy portal e-biznesu - Netigo.pl. Wyróżnia się tym, że prócz newsów, artykułów, e-booków oferuje praktyczne informacje i przydatne narzędzia do prowadzenia e-biznesu. Posiada również Program partnerski, dzięki któremu łatwo rozpocząć swą przygodę z biznesem on-line.
Kolejną postacią dobrze znaną i rozpoznawalną w świecie e-biznesu, obok Piotra Majewskiego, jest Kamil Cebulski. Autor, idąc tropem amerykańskiego słownictwa, bestsellera "Efekt Motyla", który sprzedaje się rewelacyjnie zarówno w wersji drukowanej, jak i elektronicznej (w postaci ebooka). Kamil Cebulski jest również twórcą kilku świetnie prosperujących serwisów; prowadzi również Konferencje MJM - Myśleć jak Milionerzy. To kolejna więc postać, która wiele może dać każdemu kto pragnie odnieść sukces.

Dlaczego warto skorzystać z doświadczeń osób prowadzących skuteczne i dochodowe E-Biznesy?

Odpowiedź wydaje się oczywista, dla tych jednak, którzy uparcie chcą iść własną (często dużo dłuższą niż powinni) drogą powtórzmy - po pierwsze, by skorzystać z rad i wskazówek, które pokażą szanse na szybki rozwój własnego biznesu on-line, po drugie zaś dlatego, by nie popełnić (zupełnie niepotrzebnie i z dużą stratą czasu, a co za tym idzie, pieniędzy) błędów, z których wyciągnięte zostały już wnioski (właśnie po to, by nikt nie musiał przez to przechodzić ponownie i wiedział, jak najróżniejsze pułapki ominąć).

Jednym z pionierów e-biznesu w Polsce jest Piotr Majewski. Centralnym punktem jego działalności w sieci jest witryna cneb.pl. Prowadzi również kilka innych serwisów. Ponieważ jego wiedza i doświadczenie są dość bogate, jest jedną z osób, które z czystym sumieniem polecić można jako sprawdzonego doradcę ds. e-biznesu. Piotr Majewski jest pomysłodawcą i organizatorem Ogólnopolskiej Konferencji E-Biznesu i Inwestowania OKEBI, której druga edycja odbyła się w dniach 14-15 września w Warszawie.

Czy w e-biznesie najważniejszy jest rewolucyjny pomysł?

Doświadczenie pokazuje, że wcale nie. Ogromny sukces odnoszą portale i serwisy, które swą działalność oparły na pomysłach już funkcjonujących. Oczywiście, nie poprzestały na sklonowaniu tylko istniejącej idei, ale dają również cos od siebie - większą przejrzystość serwisu, poprawioną ergonomię, szybszą i skuteczniejszą obsługę klienta, większą elastyczność, itd. Sposobów jest tyle, ile funkcjonujących biznesów. Każda nowa jakość sprawdzonego pomysłu jest ogromną szansą na powodzenie.

Niech powyższe słowa będą zachętą do owocnych poszukiwań i odnalezienia Twej własnej niszy i własnej idei (choć może zapożyczonej częściowo z funkcjonującego już pomysłu).

---

Pozdrawiam i życzę samych sukcesów Łukasz Malicki

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl